karenina
10. września 2005 roku wielbiciele kunsztu Ejfmana mieli okazję obejrzeć europejską premierę "Anny Kareniny", która odbyła się w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej w Warszawie. Choreograf i tym razem sięgnął do ogromnego bogactwa literatury rosyjskiej, czerpiąc natchnienie z powieści Lwa Tołstoja pod tym samym tytułem. Oczywiście nie należało oczekiwać wiernego odtworzenia akcji, co byłoby, tak myślę, zabójstwem dla kompozycji baletu i ukształtowałoby twór nieco przydługi, poplątany i niejasny. To samo stałoby się z postacią Anny, gdyby w balecie pozostała ona jedynie idealną kopią bohaterki powieści Tołstoja. Boris Ejfman poszedł nieco dalej w swojej dramatycznej opowieści o kobiecie zamkniętej w błędnym kole namiętności i obyczajowych konwenansów. Cały balet jest szczegółową analizą psychiki Anny, wątpliwości, które nią targają, a także pewnego niedopasowania do dwóch, skrajnych modeli. Choreograf ustawił postać kobiety w punkcie centralnym. Nie ma miejsca na bohaterów i wątki poboczne. Jest tylko Anna i jej dramat. Nawet dwaj mężczyźni jej życia stanowią tylko pretekst do ukazania dwoistości ego bohaterki. Co ciekawe, żaden z nich tak naprawdę nie walczy o swoją ukochaną. Można powiedzieć, że biorą od niej tyle ile sami chcą, ale bez wchodzenia rywalowi w drogę. Pozostawiają Annę jej własnym wątpliwościom i żaden z nich nie podaje jej ręki. Odbierają to, co według nich im się od niej należy. Z jednej strony namiętność-Wroński, z drugiej mąż i synek, który w pewnym momencie staje się towarem przetargowym o miłość, a może po prostu ciało Anny. Ejfman sięga do najgłębszych warstw emocjonalnych, zarówno tancerzy jak i widzów i bardzo umiejętnie je prowadzi. Ruch, dźwięk, scenografia - żaden z elementów nie narzucał się i nie wdzierał się zbyt agresywnie. Nie było jednej, barbarzyńsko drastycznej dominanty, dzięki czemu tancerze poruszali się w muzyce, czasie i przestrzeni w sposób niezwykle naturalny, nawet jeżeli ich ciała zdawały się przekraczać w swojej gibkości możliwości człowieka. Muzyka Piotra Czajkowskiego, a także zręcznie wplecione kompozycje elektroniczne podkreśliły dynamizm i ogromny dramatyzm baletu. W partiach solowych wystąpili: Maria Abaszowa, Albert Galiczanin, Jurij Smiekałow, Wiera Arbuzowa, Oleg Markow, Aleksiej Turko. Co można powiedzieć na koniec. Wspaniałe, albo nawet więcej, wielkie dzieła rodzą się pod wpływem ogromnych emocji i je wywołują, a balet "Anna Karenina" Borisa Ejfmana jest tego doskonałym przykładem.

Kinga Twarowska, 2005 r

Relacje i recenzje Publikacje | Szkice z przedstawień baletowych i teatralnych | Kilka słów o autorze | Strona główna KINGI TWAROWSKIEJ-TRUKAN |